john wick is dead

john wick is dead

po paru pandemicznych latach poszłam do kina…tak wiem sporo mnie ominęło…ale od czego są netflixy i inne hbo maxy…byłam ciekawa, jak też wypadnie Keanu w kolejnym filmie z serii…i o rety i o jesuuu….to było okropne…nudna i dłużąca się strzelanina, aby zobaczyć jak john wick pada wymęczonym trupem przez bazyliką w Paryżu….nic tam nie miało większego sensu, poza strzelaniną rzecz jasna….to była chyba najgorsza ze wszystkich części serii. jak ktoś jeszcze nie był to spokojnie można sobie odpuścić.

kino było pustawe,,,może z 10, 15 osób na sali…w sumie trudno się dziwić jak bilet kosztuje tyle co miesięczna opłata za serwis streamujący filmy….i co jeszcze lepsze w serwisach streamingowych nie ma pieprzonych reklam, podobnież netflix ma jakieś takie pomysły..ale czy i kiedy to do nas dotrze to nie wiadomo….a teraz było ok 25-30 minut reklam i w rezultacie na seans poszłam na 16.25 , wyszłam z kina ok.20tej….

z ciekawości wybrałam się też na UG na pokaz oscarowego filmu wszystko, wszędzie, naraz w ramach dyskusyjnego klubu filmowego…nie wiedziałam o filmie nic poza tym, że gra w nim Michelle Yeoh oraz, że zgarnęli kilka oscarów….obejrzałam coś przedziwnego, nie do końca dla mnie zrozumiałego i trudnego do oceny jako całość… to byłoby lepsze oddzielnie, kawałkami, a tak jest się zasypanym mnóstwem informacji na raz, z jednoczesnym brakiem punktów odniesienia…po filmie była krótka, ale ciekawa rozmowa. ten film warto obejrzeć choćby dlatego że to coś innego i być może dla tej inności. świat jest pełen wszystkiego, wszędzie i naraz….

a john wick nie żyje..chyba…w końcu….