nie nie powinna pani wychodzić,
zalecam antybiotyk i siedzenie w domu…
no i mam za swoje, doigrałam się…ignorowanie ewidentnej choroby zemściło się i organizm zastrajkował, protest objawił się w postaci solidnej gorączki, kaszlu i innych podobnych przyjemności, wczoraj doszły kłopoty z oddychaniem…
tak więc siedzę w domu i łykając prochy delektuję się powyborczym entuzjazmem, wciąż widzę tłumy przewijące się przez lokal wyborczy, gdzie prowadziłam sondaż OBOPu, z uśmiechem wspominam nerwowość komisji, gdy zabrakło kart do głosowania.
ale nie chcą być monotemetyczną napomknę o świetnej książce o inkwizycji, którą czytałam będąc pod wpływem temperatury i o sennych koszmarach jakimi były stosy płonące w całej okolicy, nie pamiętam niestety kto na nich płonął…pamiętam tylko ogień…