i tylko ogień…

nie nie powinna pani wychodzić,
zalecam antybiotyk i siedzenie w domu…

no i mam za swoje, doigrałam się…ignorowanie ewidentnej choroby zemściło się i organizm zastrajkował, protest objawił się w postaci solidnej gorączki, kaszlu i innych podobnych przyjemności, wczoraj doszły kłopoty z oddychaniem…

tak więc siedzę w domu i łykając prochy delektuję się powyborczym entuzjazmem, wciąż widzę tłumy przewijące się przez lokal wyborczy, gdzie prowadziłam sondaż OBOPu, z uśmiechem wspominam nerwowość komisji, gdy zabrakło kart do głosowania.

ale nie chcą być monotemetyczną napomknę o świetnej książce o inkwizycji, którą czytałam będąc pod wpływem temperatury i o sennych koszmarach jakimi były stosy płonące w całej okolicy, nie pamiętam niestety kto na nich płonął…pamiętam tylko ogień…

drobne drobiazgi

czyli takie coś co w zależności od sytuacji ułatwia lub utrudnia życie. Ostatnio miałam nieprzyjemność zaliczyć całe stado tych drugich, ale tak bywa i nie zajmujmy się tym dłużej. Remont w domu teoretycznie zakończony, ale np pilotów do wszystkiego szukano przez jakieś półtora tygodnia…Jak zwykle położono je gdzieś w pobliżu, aby potem było łatwo znaleźć…Tymczasem po kilku nerwowych dniach podczas których telemaniak ( w tej roli mój tata ) oskarżał wszystkich o celowe schowanie piloty znalazły się w garażu. Hmmm, ciekawe kto je tam wyniósł.
Chodząc po mieszkaniu wciąż natykam się na rozmaite worki i kartony pełne wszystkiego co powinno być w meblach z odnowionego pokoju, a nie jest, bo jakoś pomoc do właściwego ustawienia mebli ( brat z kumplem ) nie może znaleźć wolnej chwili i podejść z drugiego końca ulicy.

O pracy nawet wspominać nie chcę, nowe miejsce okazało się moim prywatnym Watterloo i ciężko to znoszę. Jest jeden jedyny pozytywny aspekt ostatnich tygodni – schudłam…i to solidnie.

telefony zza oceanu nadal wywołują uśmiech, choć ten kto dzwoni podobnie, a pewnie nawet bardziej zapracowany jest. Oststnio opowiadał o kimś kto na leczenie chce i może przeznaczyć ponad 1,7 mln USD…

byle do listopada…wytrzymam.

a dla rozrywki