bo ja już nie wiem co mam ze sobą zrobić…doprawdy chwilami mam wrażenie,że sama już nie wiem,czego chcę…jestem jedną wielką kopalnią odkrywkową niezdecydowania i niepewności, każdego dnia poznaję nowe pokłady i odmiany wyżej wymienionych minerałów, co powoduje niesamowitą irytację i pełną rezygnacji złość, której nie mogę z siebie wyrzucić…sytuacja domowa niczego nie ułatwia wręcz utrudnia co zresztą widać i czasem słychać ( o czym Kiszczak może zaświadczyć…bywa częstym gościem pod wiadomym adresem)…na szczegóły opuśćmy zasłonę milczenia i postarajmy się zapomnieć…chyba wolę,żeby pamiętano mój uśmiech,choć to niełatwe…no,bo komu w końcu mam opowiedzieć o tym,że podoba mi się ktoś – rodzince?wykluczone?do tego stopnia nierealne,że nie potrafię sobie nawet takiej sytuacji wyobrazić. co ich to zresztą obchodzi…niewiele,nic prawdę mówiąc, skoro nikogo nie obeszło to,że zwiałam z domu na święta…
heh,a podoba mi się ktoś lub może inaczej rozważam taką ewntualność jako,że ten ktoś…aj lepiej nie będę o tym pisać,bo się wszystko rozpłynie w słowach. jak to u mnie niestety często już bywało. postaram się…może tym razem będzie inaczej…heh.
a jutro Sylwester…będzie zabawa,będzie muzyka…będzie chwila na wyrwanie się z codzienności.