walka trwa…szaleństwo również…

konkurs blog roku

czyli mówiąc wprost Awari nie umie sobie obrazka wstawić w kod html o
którym nigdy nie miała, nie ma i jak zna życie mieć nie będzie pojęcia,
mimo wysiłków różnych osób na ten rodzaj wiedzy okazała się nadzwyczaj
oporna, jak i na całą resztę dotyczącą komputerów,
do tej pory excel to
magia czarna i straszliwa, lękiem napawa nowa wersja windows office jaką
nam szefostwo funduje do służbowych komputerów…
mam bardzo wielką ochotę na coś co pozwoli wywalić, wykrzyczeć
szaleństwo, które przelewa się przez brzegi…klawiatura skrzypi, jęczy
i pewnie odmówi współpracy tak energicznie naciskam klawisze…i
dlaczego tak?!
bo chcę by on tu już był!!!! no chcę i już!!!

nie do końca

jest to uśmiech, nie do końca radość,
wszystko dzielone na pół i trzy czwarte,
to już nie miesiące, nie tygodnie
to juz dni i godziny
do

brak słów, blokada nie pozwalająca pisać dalej. schowane tak głęboko, że odnaleźć trudno.
nie wiem, czy szukać tego chcę, czy opowiedzieć chcę?

coś czego niegdy dotąd nie było
nie tak intensywnie
nie tak mocno
nie tak serio

więc

niech będzie i trwa jak najdłużej.

wersja testowa

Dziwnie ten nowy blog.pl wygląda i nie do końca łapię
co i jak tu działa, jak word wygląda i czuję się jakbym w pracy
siedziała, a nie w domu słuchając swojej muzyki i odgłosów cichnącej
burzy domowej…czy ktoś może wie jak nakłonić starszą osobę na dłuższy
pobyt w szpitalu? na wezwanie lekarza? na jedzenie, gdy lekarz
przepisze antybiotyk? jak to zrobić, by nie być wyzywanym od kurew, jak
zrobić, by chory nie bluzgał i by nie kazał się odpie….lić. pełna
rezygnacji napisałam sms do siostry ojca i jak się okazało ten
rozpaczliwy pomysł poskutkował, zjadł kanapkę.

Ktoś zapytał ostatnio, czemu mnie tu mało jest, dlaczego nie piszę
nowych notek? odpowiedzi jest dużo i mało jednocześnie. Mogłabym
opowiedzieć o kolejnym starciu z przemiłą inaczej koleżanką z pracy,
mogłabym opowiedzieć jak po raz kolejny poniżyła mnie przy całkiem
sporej liczbie osób, na jej nieszczęście była tam też szefowa,
której  wytykanie błędów na forum publicznym i w taki sposób się
nie spodobało, miła inaczej pani solidnie oberwała i nastąpiło zerwanie
stosunków towarzyskich. nie potrafiłam nawet udawać, że było mi przykro
z tego powodu, nie czułam też satysfakcji, poprostu oberwała słusznie.

Innym powodem może być też totalne przemęczenie i niewyspanie wręcz
chroniczne, niedawny urlop niemal w całości przespałam, prawie 10godzin
snu dziennie przez tydzień…cóż dużo i mało biorąc pod uwagę 4-5
godzin snu w tygodniu, czasem drzemka po pracy, ale wtedy robią się
zaległości innego rodzaju.

Gdzieś po drodze były urodziny, pełne radości, śmiechu i przyjaciół,
którzy po raz kolejny nie zawiedli. Niezapomnianym prezentem i
niespodzanką inną niż wszystkie był udział w mikołajkowej zabawie dla
maluchów…nie mogłam przecież odmówić proszącemu wzrokowi chrześniaka
i poszłam…wzięli mnie podstępem, gdyż nagle przy wręczaniu maluchom
prezentów Mikołaj wywołał i mnie:))) Gromada rozbawionych dzieci wraz z
rodzicami śpiewała sto lat:))).

a teraz? teraz czekam…przyjeżdża ktoś o szaroniebieskim kolorze oczu.
słodko-gorzki smak oczekiwania
uśmiech w głosie, gdy dzwoni
jest i nie ma
dla mnie i nie dla mnie
na krawędzi

światłocieni gra

Awari_1.jpg

z Tomkiem i Dorotą gdzieś w Sopocie, listopad, wyrwana z codzienności godzina,
zdjęcie z opóźnioną dostawą, gdyż autora codzienność właśnie dopadła w postaciach kilku i nie zawsze miłych.

kolejny raz w Poznaniu,
do zobaczenia,
mail w drodze.