witamy na blog forum 2012

Z sympatii do miejsca jakim jest PGE Arena staram się bywać tu jak najczęściej, a że imprez jest coraz więcej mogę podziwiać piękny stadion dosyć często. rzec można było ciekawie, towarzystwo mniej lub bardziej znanych blogerów bawiło się doskonale. biegając z wykładu na wykład, rzecz jasna najbardziej zatłoczone były te w sali z widokiem na gdańską PGE Arenę…i rzecz jasna największą obsuwę czasową spowodował swoim wystąpieniem prezydent naszego miasta. Z zapowiedzianych celebrytów nie pojawiła się Karolina Korwin Piotrowska, która miała prowadzić jakieś warsztaty…Słuchaczy zachwyciła Maria Czubaszek, co ciekawsze puenty wszystkiego pochodziły od Kominka, który okazał sie całkiem sympatycznym gościem. Pewien niesmak pozostawiła po sobie pani mająca prelekcję ze słowem Parenting w tytule….powiedziała coś w stylu, że kobieta po urodzeniu dziecka , wydalając macicę traci poczucie humoru – powyższy tekst nawet wyrwany z kontekstu jest z lekka niesmaczny. Aczkolwiek też nie można się z nią w jakiś stopniu nie zgodzić – gdyż już dawno zauważyłam, że część z blogujących znajomych kobiet, po urodzeniu dziecka całkowicie się zmienia i nagle ciekawy, pełen inwencji blog zmienia się blog dziecięcy. Chwalebnym przykładem jak tego nie zrobić jest Bajka z Radzieckiego Termosu.
Cóż jeszcze w temacie Blog Forum….hmmm może to,że tam wszystko było rozpatrywane w temacie komunikacji tylko i wyłącznie poprzez sieć…zbiorowisko ludzi uzależnionych o sieci, w każdej sali wykładowej było nerwowe zerkanie, gdzie są przedłużacze i klikanie , aby wejść do sieci. byli lepsi niż wszelkie media markty i inne takie – lapki, ipody i inne smartfony do wyboru i koloru. niektórzy mieli po kilka. przyciemnione do prezentacji sale rozświetlał blask bijący z ekranów gdy blogerzy na gorąco relacjonowali na Twitterze co się dzieje.
W międzyczasie wolontariusze ogarniali temat dotyczący kilku różnych wersji programu przesłanego mailem do uczestników oraz zajmowali strategiczne pozycje koło stołów z lunchem:)) sporą przyjemnością było bezkarne siedzenie na VIPowskiej trybunie. Gdzieś po drodze był mecz piłki blożnej, który wygrała drużyna KRASNALI..:)))

było wesoło, ciekawe co będzie za rok.

witamy na blog forum 2012

Z sympatii do miejsca jakim jest PGE Arena staram się bywać tu jak najczęściej, a że imprez jest coraz więcej mogę podziwiać piękny stadion dosyć często. rzec można było ciekawie, towarzystwo mniej lub bardziej znanych blogerów bawiło się doskonale. biegając z wykładu na wykład, rzecz jasna najbardziej zatłoczone były te w sali z widokiem na gdańską PGE Arenę…i rzecz jasna największą obsuwę czasową spowodował swoim wystąpieniem prezydent naszego miasta. Z zapowiedzianych celebrytów nie pojawiła się Karolina Korwin Piotrowska, która miała prowadzić jakieś warsztaty…Słuchaczy zachwyciła Maria Czubaszek, co ciekawsze puenty wszystkiego pochodziły od Kominka, który okazał sie całkiem sympatycznym gościem. Pewien niesmak pozostawiła po sobie pani mająca prelekcję ze słowem Parenting w tytule….powiedziała coś w stylu, że kobieta po urodzeniu dziecka , wydalając macicę traci poczucie humoru – powyższy tekst nawet wyrwany z kontekstu jest z lekka niesmaczny. Aczkolwiek też nie można się z nią w jakiś stopniu nie zgodzić – gdyż już dawno zauważyłam, że część z blogujących znajomych kobiet, po urodzeniu dziecka całkowicie się zmienia i nagle ciekawy, pełen inwencji blog zmienia się blog dziecięcy. Chwalebnym przykładem jak tego nie zrobić jest Bajka z Radzieckiego Termosu.
Cóż jeszcze w temacie Blog Forum….hmmm może to,że tam wszystko było rozpatrywane w temacie komunikacji tylko i wyłącznie poprzez sieć…zbiorowisko ludzi uzależnionych o sieci, w każdej sali wykładowej było nerwowe zerkanie, gdzie są przedłużacze i klikanie , aby wejść do sieci. byli lepsi niż wszelkie media markty i inne takie – lapki, ipody i inne smartfony do wyboru i koloru. niektórzy mieli po kilka. przyciemnione do prezentacji sale rozświetlał blask bijący z ekranów gdy blogerzy na gorąco relacjonowali na Twitterze co się dzieje.
W międzyczasie wolontariusze ogarniali temat dotyczący kilku różnych wersji programu przesłanego mailem do uczestników oraz zajmowali strategiczne pozycje koło stołów z lunchem:)) sporą przyjemnością było bezkarne siedzenie na VIPowskiej trybunie. Gdzieś po drodze był mecz piłki blożnej, który wygrała drużyna KRASNALI..:)))

było wesoło, ciekawe co będzie za rok.

kropki trzy, czasem cztery

nie rozumiem tego nowego miejsca, nie umiem się tu odnaleźć, nagle zniknął mi kawałek wirtualnej codzienności, jakiś tam okruch czegoś, co choć trochę było moje…dziwnie jakoś bez tego stosu linków….czy ktoś mi może powiedzieć jak wstawić tu gdzieś moje linkowisko? albo przerzucić całość na inny system? gubię się tu i ten taki nieznajomy widok…ehhhh. i niczego nie zmieni, że niby na lepsze te zmiany…

właśnie wsiorbało mi nową notkę, całkiem miłą i sympatyczną….zajebiście, kurfa, zajebiście…zdaje się ,że płacę właśnie frycowe na nowym systemie. no żesz kurfa…szlag by…(((

nic to…trwa w Gdańsku blog forum…zobaczy się na żywo tzw blogowych celebrytów, podobnież ma być sławny Pan piszący blog Kominek i paru innych.

kropki trzy, czasem cztery

nie rozumiem tego nowego miejsca, nie umiem się tu odnaleźć, nagle zniknął mi kawałek wirtualnej codzienności, jakiś tam okruch czegoś, co choć trochę było moje…dziwnie jakoś bez tego stosu linków….czy ktoś mi może powiedzieć jak wstawić tu gdzieś moje linkowisko? albo przerzucić całość na inny system? gubię się tu i ten taki nieznajomy widok…ehhhh. i niczego nie zmieni, że niby na lepsze te zmiany…

właśnie wsiorbało mi nową notkę, całkiem miłą i sympatyczną….zajebiście, kurfa, zajebiście…zdaje się ,że płacę właśnie frycowe na nowym systemie. no żesz kurfa…szlag by…(((

nic to…trwa w Gdańsku blog forum…zobaczy się na żywo tzw blogowych celebrytów, podobnież ma być sławny Pan piszący blog Kominek i paru innych.

Baltic Games 2012

nikomu, kto odrobinę ceni swój czas i jako wolontariusz chciałby robić coś sensownego nie polecam w przyszłości pracy przy Baltic Games…to co zrobili z nami organizatorzy było żenujące…kompletny brak organizacji…pracą wolontariuszy oszczedzili sobie na wydatkach za ochronę, wszyscy wkoło nam to mówili i się z nas nieco nabijali,że tacy z nas frajerzy….część tzw. wolontariuszy zamiast wykonać swoje zadania siedziała non stop na widowni i nie raczyła dać podmianek, ganiały te dzieciaki za gadżetami i litrami pili monstera…w związku z czym na 2 i 3 dzień nie przyszło już całkiem sporo z tych, którzy chcieli coś robić. w piątek dla drugiej zmiany nie było nic do picia i jedzenia poza talonem otrzymanym od naszej koordynatorki…była kochana,ale nie ogarnęła bałaganu jaki mieli organizatorzy:(((. stanowiska jakie były w opisie oferty przypadły ekipie znajomych organizatorów…która bardzo się dziwiła,że my nic nie wiemy. a główny szef jak się pokazał to nas opier…jak próbowaliśmy coś do jedzenia i picia dostać….małolat, który nie ma pojęcia o organizacji imprezy nie powinien się za to brać!!!! stanowczo Wam odradzam udział w tej imprezie, chyba,że lubicie marnować swój czas wolny i bez sensownego przydziału i pomocy ze strony ogranizatora sterczeć na widowni!!!

Baltic Games 2012

nikomu, kto odrobinę ceni swój czas i jako wolontariusz chciałby robić coś sensownego nie polecam w przyszłości pracy przy Baltic Games…to co zrobili z nami organizatorzy było żenujące…kompletny brak organizacji…pracą wolontariuszy oszczedzili sobie na wydatkach za ochronę, wszyscy wkoło nam to mówili i się z nas nieco nabijali,że tacy z nas frajerzy….część tzw. wolontariuszy zamiast wykonać swoje zadania siedziała non stop na widowni i nie raczyła dać podmianek, ganiały te dzieciaki za gadżetami i litrami pili monstera…w związku z czym na 2 i 3 dzień nie przyszło już całkiem sporo z tych, którzy chcieli coś robić. w piątek dla drugiej zmiany nie było nic do picia i jedzenia poza talonem otrzymanym od naszej koordynatorki…była kochana,ale nie ogarnęła bałaganu jaki mieli organizatorzy:(((. stanowiska jakie były w opisie oferty przypadły ekipie znajomych organizatorów…która bardzo się dziwiła,że my nic nie wiemy. a główny szef jak się pokazał to nas opier…jak próbowaliśmy coś do jedzenia i picia dostać….małolat, który nie ma pojęcia o organizacji imprezy nie powinien się za to brać!!!! stanowczo Wam odradzam udział w tej imprezie, chyba,że lubicie marnować swój czas wolny i bez sensownego przydziału i pomocy ze strony ogranizatora sterczeć na widowni!!!

are you ready?? so lets’ go….

Najtrudniej zacząć…

Na wiosenną konferencję BUP czekałam od chwili złożenia aplikacji, po wielkiej radości, gdy otrzymałam potwierdzenie przyjęcia zgłoszenia zaczęło się odliczanie najpierw miesięcy, tygodni i wreszcie nadeszła godzina wyjazdu. 
W międzyczasie trzeba było przygotować pracę domową, pozbierać dane do wykonania prezentacji i co okazało  się najtrudniejsze zmotywowanie reszty ekipy do pomocy przy wykonaniu zadania:)) dziwnym trafem tylko panie były zainteresowane tematem…
ale lepiej wróćmy do właściwej relacji…pełna entuzjazmu, acz rozpaczliwie zaspana wsiadłam do Polskiego Busa o 6.30, gdzie poznałam 1szą osobę z ekipy. Porozmawiałyśmy chwilę i zgodnie poszłyśmy spać. Pogoda w pełni współgrała z nastrojem, słońce i wiosna w pełni. Nic tylko się cieszyć :)). Dworzec Centralny w Warszawie i okolice rozkopane, wszędzie remonty…przez moment zastanawiałyśmy się którędy tam przejśc…obowiązkowy rzut oka na Pałać Kultury i wchodzimy na dworzec, gdzie próbujemy zlokalizować własciwą grupę do której mamy się zgłosić…trafiłyśmy za pierwszym razem i przy sprawdzaniu listy okazało się, że Marysi z którą jechałam na niej nie ma…nie ma to jak zgłoszenie w ostatniej chwili.  
Podzieleni na grupy ruszyliśmy do autobusów, już na trasie odnalazła się kobieca część polskiej drużyny i zgodnie wsiadłyśmy do tego samego autokaru. W początkowo pełnym gwaru autobusie stopniowo zapadła cisza i słychac było jedynie pochrapywanie. Rolę przewodnika na trasie przyjął na siebie prof.Lars Ryden, ten od którego wszystko się zaczęło.
słowa profesora work hard, party hard cała ekipa wzięła sobie głęboko do serca i zgodnie z tą maksymą  pilnie braliśmy udział we wszystkich wykładach i warsztatach, zadając pytania i organizując pracę grupy. dziwnym trafem okazało się ,że nasz pokój zrobił się tzw party room i wszyscy nas nagle znali i tam też toczyły się dyskusje po świt. mocno międzynarodowa ekipa prowadziła rozmowy na wszelkie możliwe tematy . Wyraźnie dało się zauważyć,że Rosjanie nie reagowali dobrze na komentarze dotyczące polityki ich kraju…
Fantastyczną sprawą okazała się tzw Baltic Debate, gdzie płynnie trzeba było odpowiadac na argumenty drugiej grupy, zaskakiwały pomysły,  argument za argument, i całe morze pozytywnej energii.
przez kilka dni…warsztaty, wykłady , zwiedzanie okolic….
intensywnie do granic wytrzymałości, od rana do wieczora. 
dbano o nas w Rogowie niesamowicie…jedzenie ehhhh przytyć można było i po wejściu do jadalni nie bardzo było wiadomo od czego zacząć.
i nagle koniec…wspomnienia zostaną, czas pokaże,czy znajomości też.